poniedziałek, 23 marca 2015

Rozdział 19 - Pech

Witajcie!!! Na początek chciałaby zaznaczyć, że jak napisaliście pod kilkoma postami komentarz, to nie znaczy, że potem już nie musicie pisać. Oczywiście rozumiem, że macie swoje zajęcia. Jednak ogłaszam to tak na jakby co. A teraz przejdźmy do konkretów.
Ten rozdział dedykuję mojej niezastąpionej Rabelle Qere (przepraszam Cię, ale nie mam na klawiaturze "e" z kreseczką na górze). Ona jako jedyna pisze nawet po kilka komentarzy pod każdym postem. Dziękuję Ci za to Rabelle!!! Dziękuję też za wszystkie inne komentarze i za to, że tu wciąż jesteście!
Następny rozdział pokaże się pewnie za dwa tygodnie, ponieważ mam przez najbliższe dni nawał konkursów. Tak czy siak... ZAPRASZAM NA ROZDZIAŁ!!!

Hermiona patrzyła z uniesioną brwią na Malfoy'a, który szczerzył się jak idiota. Wzrok wlepiał w krzaki przed sobą i wyglądał jakby się zaciął. Dobrze, że nikt oprócz niej tego nie widział, bo od razu wysłano by go do wariatkowa. Przekrzywiła zabawnie głowę, przyglądając mu się uważnie, ale nie drgnął nawet o milimetr.Z wahaniem wyciągnęła rękę, by pomachać mu nią przed oczami, ale nagle wybudził się z transu i potrząsnął głową. Hermiona odskoczyła do tyłu, przestraszona reakcją chłopaka i popatrzyła na niego, marszcząc brwi. Draco ponownie spojrzał w ten niewidoczny dla Herm punkt i wrzasnął odkrywczo, jakby właśnie wymyślił sposób na podróż w czasie:
-SZMATA!!!
Malfoy wypadł z krzaków jak torpeda, potykając się po drodze i popędził przed siebie, machając rekami jak opętany. Dobiegł do zarośli i zaczął w nich grzebać. Herm wywróciła oczami i ruszyła za Ślizgonem. Było tylko jedno wyjaśnienie jego zachowania... Zwariował!!! Najpierw wlepia się w krzaczyska przed sobą, a potem leci w ich stronę jak wariat, krzycząc: szmata!!!
-Granger, zobacz!-usłyszała ożywiony głos wyżej wspomnianego szaleńca.
Spojrzała na niego i tylko westchnęła z rezygnacją. Draco szczerzył się do niej, jakby dostał pod choinkę tonę cukierków i trzymał w wyciągniętej do góry ręce kawał brudnego materiału.
-No i po co ci ten łach?-zapytała, patrząc z irytacją na szeroki uśmiech chłopaka.
-Jak to po co?-zapytał oburzony jej nastawieniem.
Sięgnął do tylnej kieszeni spodni i wyciągnął z niej buteleczkę z ciemnego szkła, w której był jakiś płyn. Dziewczyna popatrzyła na naczynie, a potem na szczerzącego się od ucha do ucha Dracona i uniosła brew. Ślizgon załamał ręce i aż jęknął z irytacji. A niby Granger jest taka mądra i domyślna!
-Kobieto!-krzyknął.-To jest eter! Wiesz co to jest eter?!
-Wiem, ale nie wiem po co ci on teraz, skoro kilkanaście metrów stąd jest wielka sklątka.-odparła.
Smok westchnął ciężko i pokręcił głową z rezygnacją.
-A jak myślisz... Po co mi ta szmata?-spytał, unosząc wyżej materiał.
-Żeby mieć w co się ubrać?
-Nie! Nasączę szmatę eterem!
-No i po co?
-Ty jesteś taka głupia czy tylko udajesz?!-wykrzyknął, czerwieniejąc na twarzy i zaciskając pięści ze złości.-Eter to silny środek odurzający! Jeśli chwilę będę trzymać tę tkaninę przy... przy tym, czym ten potwór oddycha, to on zaśnie! Straci przytomność!-zaczął machać rękami, wrzeszcząc na całą puszczę.
-No dobra! Rozumiem! Tylko skąd ty wytrzasnąłeś ten eter?!
-Buchnąłem siostrze. Ona ma w domu zamiast pokoju bazę pancerną! Diabeł ma na nią zły wpływ...
-Okej... To jak ten swój "genialny" plany wprowadzisz w życie, geniuszu?
-Wlezę na drzewo i zeskoczę na grzbiet tego obrzydlistwa!-uniósł dumnie podbródek.
-A jak to tu zwabisz?-uniosła pytająco brew.
-Do tego właśnie ty mi będziesz potrzebna...-uśmiechnął się do niej krzywo, zacierając ręce.
Miona spojrzała na niego z niezrozumieniem, które chwilę później zamieniło się w przerażenie.
-O nie! Nie zrobię tego! Nie ma mowy!-krzyknęła.
-A właśnie, że zrobisz!-odparł Draco, wspinając się na rosnące obok drzewo.
Ale ja nie chcę!-jęknęła, patrząc za nim w górę.
-I tak nie masz wyboru!-dobiegła ją odpowiedź siedzącego pośród gałęzi Smoka.
-Jak ja cię nienawidzę...-warknęła przez zaciśnięte zęby i ruszyła na poszukiwanie wielkiej sklątki tylnowybuchowej.

***
Dlaczego to akurat ona ma robić za przynętę?! Niech sobie sam zwabia ta bestię!!! Jego plan, jego problem! Że niby ona musi się poświęcać, bo szanowny pan arystokrata nie chce narażać swojego świętego tyłka! Niedoczekanie!
Szła szybko przed siebie, w myślach wyzywając Malfoy'a od najgorszych. Nawet nie patrzyła w którą stronę zmierza było jej wszystko jedno. Nagle coś złapało ją za nogę i straciła równowagę. Upadła akurat w wielką kałużę, mocząc sobie wszystko. Zerknęła na swoją kostkę i warknęła zirytowana.
-Niech cię szlag Malfoy...-wysyczała przez zęby, spoglądając na kolczaste pnącze, które owinęło się wokół jej nogi. Usiadła i odplątała roślinę, przy okazji ją rozrywając. Spojrzała na swoją poszkodowaną kończynę i zmarszczyła brwi. To zielsko zostawiło na jej skórze małe, ale głębokie rany.Z niektórych sączyła się wolno krew, plamiąc jej skarpetkę. Poczuła czyjąś obecność za plecami i westchnęła z irytacją.
-Co Malfoy? Przyszedłeś patrzeć na moje nieszczęście, zamiast siedzieć na tym drzewie?-spytała, odwracając głowę.
To co zobaczyła sprawiło, że wytrzeszczyła oczy i otworzyła usta, z których wydobył się histeryczny wrzask. Nie był to zwykły krzyk, ale pisk naprawdę przerażonej dziewczyny. Czemu ona musi mieć takiego pecha?!
Nad nią stałą wielka, obrzydliwa sklątka.
Hermionie zachciało się płakać. Przez głupiego Malfoy'a teraz leży pod ogromnym robalem i ryczy ze strachu.
Nagle kątem oka zauważyła coś dziwnego. Ta sklątka kulała! Biedna bestyjka miała złamana nogę! Herm spojrzała na potwora i uśmiechnęła się do niego. Wyciągnęła ostrożnie rękę i delikatnie dotknęła grubego pancerza kończyny stworzenia. Nie zareagowało. Nie odsunęło się ani nie zaatakowało. Powoli podniosła się z ziemi, podpierając się rekami. Może ta bestia nie była bestią? Kiedy stanęła na nogach, sklątka ciągle trwała w tej samej pozycji. Po chwili zrobiła coś, co kompletnie ją zaskoczyło. Potwór zgiął tylne nogi jakby chciał, by go dosiadła. Najpierw się wahała, zastanawiając się, czy to bezpieczne, ale w końcu po dłuższej chwili niepewnie przerzuciła jedną nogę przez ciało sklątki. Ostrożnie usiadła na jej grzbiecie, a ona się wyprostowała. Miona uczepiła się mocno pleców stworzenia, a ono powoli ruszyło. Po kilku krokach jednak wystrzeliło do przodu. Siła z jaką poleciały w przód sprawiła, że Herm prawie spadła ze swojego "wierzchowca". Za nim się obejrzała były już na miejscu, z którego wyruszyła.
-Malfoy!-zawołała, wypatrując pośród liści platynowej czupryny chłopaka.
Nagle coś ciężkiego spadło na nią z góry i zaczęło ją dusić. Szarpała się, próbując zrzucić napastnika, jednak nic to nie dawało. Po kilku sekundach walki uścisk na jej szyi się rozluźnił i usłyszała zdumiony do granic możliwości głos:
-Granger?!
-Tak! Granger, baranie!-zawołała z irytacją w głosie.
-Na czym ty do cholery siedzisz?!-Draco zadał najgłupsze pytanie z możliwych.
-Na sklątce tylnowybuchowej.-odparła przesłodzonym głosem, patrząc na niego przez ramię.
-Że co?!-wydarł się.
-Ty jesteś głuchy czy jak?!
-Nie głuchy, tylko zszokowany!
-Dobra.-skoro już sobie wszystko wyjaśniliśmy to możemy wracać.-uśmiechnęła się do niego chytrze przez ramię.
-Zaraz, zaraz... Ty chcesz wracać na tym czymś?!-wytrzeszczył na nią oczy.
-Oczywiście. Wiesz jaki to ma odrzut?
-Coś mi się wydaje, że zaraz poleci do przodu ten nasz "pojazd".-wyjąkał, czując jak sklątka przygotowuje się do odpalenia.
-Połóż ręce na mojej talii.-powiedziała, a widząc minę chłopaka dodała.-No już! Zrób to!
Draco objął Gryfonkę i przylgnął do jej pleców jak bluszcz.
-Malfoy! nie przylepiaj się tak!-usłyszał rozzłoszczony głos dziewczyny, ale nie zdążył powiedzieć, bo już po chwili leciał z prędkością rakiety pomiędzy drzewami. Ten robal miał naprawdę niezły odpał!
Po kilku wybuchach i cienkich piskach Dracona byli już na skraju lasu, przed chatką Hagrida.
Smok zszedł z ich nietypowego środku transportu na drżących jak galareta nogach. Po kilku krokach nogi się pod nim ugięły i padł na trawę.
-Nigdy więcej...-wysapał.
Obrócił głowę na bok, by zobaczyć jeszcze jak Hermiona zeskakuje z tego diabła wcielonego z uśmiechem na twarzy i pędzi w stronę czekającego na nich gajowego. Wypuścił ze świstem powietrze z płuc. Spojrzał na niebo i zmarszczył brwi. Czyżby byli w tym zakichanym lesie całą noc? Kolory chmur i słońca świadczyły o tym, że zbliża się świt. A skoro jest już ranek to...
-Granger! śniadanie!-krzyknął, zrywając się na nogi.
Hermiona spojrzała na niego i również oprzytomniałą. Równocześnie rzucili się w stronę szkoły.

***
Wpadli przez drzwi do holu i podparli się rękami o kolana. Oddychali ciężko, włosy mieli zlepione od potu, a nogi bolały ich niemiłosiernie. Byli zdyszani jak nie wiadomo co, ponieważ jak głupi pędzili przez całe błonia, nie zwalniając nawet na chwilę. Popatrzyli po sobie i parsknęli krótkim śmiechem, po którym nastąpił długi atak kaszlu. Kiedy się w końcu uspokoili, ruszyli zgodnie do Wielkiej Sali, nie zważając kompletnie na swój wygląd.
Wlekli się jak ślimaki, co chwila wpadając na ściany, albo co gorsze na siebie. Takim zderzeniom towarzyszyły warknięcia: "Uważaj Malfoy!" albo "Jak leziesz Granger?!". Po dłuższym czasie jednak doszli, a raczej doczołgali się do wrót docelowej sali i otworzyli je z wielkim trudem na oścież. Kiedy wkroczyli do środka wszystkie spojrzenia zwróciły się na nich. Zapadła cisza, którą przerwał jedynie dźwięk tłukącego się szkła. Nikt się nie odzywał, tylko wszyscy wpatrywali się jak zahipnotyzowani w dwie postacie stojące w progu Wielkiej Sali. Niezręczne milczenie przerwała McGonagall, która podeszła szybkim krokiem do dwóch ofiar losu.
-Malfoy! Granger! Jak wy wyglądacie?!
-Jakbyśmy się pół nocy szlajali po Zakazanym Lesie, zwiedzając wszystkie napotkane kałuże, co chwila się wywalając i wpadając do bagna.-odparł usłużnie Draco.
-Proszę mi tu takich bzdur nie opowiadać, panie Malfoy!-profesor od transmutacji zmarszczyła brwi.
-Ale on mówi prawdę...-wychrypiała Hermiona, podpierając się na barku Dracona.
Malfoy schylił się lekko i zdjął jeden z butów.
--Mamy nawet trochę tego mokradła na dowód...-powiedział, chytrze się uśmiechając i wylał zawartość swojego obuwia na posadzkę.
-Dobrze... Wierzę panu, panie Malfoy...-westchnęła ciężko McGonagall i oczyściła ich ubrania zaklęciem.-Proszę siadać. Za chwilę odbędzie się losowanie.
Ślizgon i Gryfonka zgodnie jęknęli i skierowali się do swoich stołów.
-Miona!
Herm zobaczyła machającą do niej Ginny i po chwili już siedziała koło niej.
-Gdzie ty byłaś?-zapytała ruda, podczas gdy Hermiona ładowała sobie na talerz wszystko, co było w zasięgu jej ręki.
-Na szlabanie z Malfoy'em.-wymruczała z pełnymi ustami.
-Co?!
-Czemu się dziwisz? Nie poszłam z tym durniem do Zakazanego Lasu tylko dlatego, że mi się nudziło!-spojrzała na przyjaciółkę jak na wariatkę.
-Uwaga!-po sali rozniósł się głos Blaise'a.-Zaczynamy losowanie! Proszę o podejście tutaj Draco Malfoy'a i Hermionę Granger!
Obydwoje uczniów jęknęło z niezadowoleniem. Nawet nie zdążyli się najeść! Ruszyli powoli w stronę podwyższenia, a Zabini mówił dalej:
-Może najpierw wyjaśnię resztę zasad... Otóż losowanie odbędzie się w następujący sposób: nasza niezastąpiona Miona będzie losować imię dziewczyny, a zawodowy zrzęda roku, czyli Smok jej...
-Ja ci dam zrzędę...-warknął Draco.
-Też cię kocham.-mruknął Blaise-Kontynuując. Smoczek będzie losował imię partnera danej niewiasty. Każda para będzie musiała iść w niedzielę do Hogsmeade i kupić sobie nawzajem kreację na zabawę. Stroju nie będzie można zdjąć do końca imprezy! Jeśli ktoś jednak w czasie balu zdejmie swój ubiór to zostanie wywalony z sali bez prawa powrotu! Podczas wybierania partnerowi kreacji wszystkie chwyty są dozwolone! I jeszcze jedno! Trzeba podczas zabawy trzymać się razem z partnerem! No dobrze... Już dosyć tych regułek. Czas zacząć losowanie!
Jego przemówienie spotkało się z wielkim entuzjazmem ze strony uczniów. Słychać było wszędzie gwar ożywionych rozmów i krzyków. 
Draco i Hermiona stanęli przy dwóch kartonach, wypełnionych karteczkami. Herm obok różowego, a Malfoy niebieskiego.
Wszyscy ucichli, kiedy Herm zanurzyła rękę w pudełku. Wyciągnęła jeden świstek papieru i rozłożyła go. Każdy śledził jej nawet najdrobniejszy ruch.
-Millicenta Buldstore!-krzyknęła po chwili.
Teraz Draco wyciągnął karteczkę i odczytał imię chłopaka:
-Graham Montegue!
Wylosowani popatrzyli na siebie i uśmiechnęli się.
-Tracey Davis!
-Dean Thomas!
Obydwoje zmierzyli się wzrokiem i skrzywili się.
-Pansy Parkinson!
Pansy wytężyła słuch. Może będzie w parze z Draconem?
-Harry Potter!
Na twarz mopsicy wypłynął wyraz zawiedzenia i odrazy.
-Astoria Greengrass!
-Vincent Crabbe!
Teraz nawet Malfoy popatrzył na Astorię ze współczuciem.
-Ginny Wesley!
-Theodor Nott!
Theo popatrzył na ruda i mrugnął do niej zalotnie, przez co został spiorunowany wzrokiem przez Diabła.
-Luna Lovegood!
-Adrian Pucey!
Ślizgon tylko zrobił zbolałą minę i zaczął walić głową o stół.
-Hanna Abott!
-Ron Wesley!
Tu padły z ust rudego słowa, które nie nadają się do druku.
-Penelopa Clearwater!
-Gregory Goyle!
Smok i Miona spojrzeli po sobie i unieśli brwi. Kolejna poszkodowana dziewczyna...
-Severia Malfoy!
Draco tym razem dłuższy czas grzebał w pudełku. Chciał, by jego siostra miała godnego jej partnera. Dobrze, że Crabbe i Goyle już są zajęci. W końcu wyciągnął z kartonu kawałek pergaminu.
-Blaise Zabini!-odczytał, z szczęka spadła mu z hukiem na podłogę.
-Levander Brown!-Herm się tą sytuacją w ogóle nie przejęła. Przecież Zabini zajmie się dobrze Sevką.
Malfoy w końcu otrząsnął się z szoku i wyczytał kolejne nazwisko:
-Ernie MacMillan!
I tak pop kolei każdy dostawał swojego partnera. Były różne reakcje: niektórzy się cieszyli, inni wykrzywiali twarze, a jeszcze inni nie wiedzieli jak zareagować. 
Kilkanaście karteczek później Miona wyjęła z pudełka jeden naderwany świstek pergaminu i odczytała:
-Hermiona Granger! O, to ja!
-No brawo Granger!-powiedział złośliwie Smok.
On również sięgnął po kolejny los.
-Draco Malfoy!
Przez chwilę wpatrywał się w kawałek pergaminu z otwartymi ustami. Spojrzał na Hermionę, która również była w głębokim szoku. Przeniósł wzrok na oniemiałego Blaise'a, a potem na resztę uczniów, jakby szukając ratunku. Poczuł, że robi mu się słabo. Złapał się za czoło i przymknął oczy. Świat wokół niego zawirował i po chwili rozległ się huk ciała uderzającego o podłogę.


sobota, 21 marca 2015

Miniaturka 2 - Pustka

Witajcie! Oto moja druga mini twórczość. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Piasałam ją słuchając Adele-Someone like you. Jest trochę smutna, ale to dlatego, że... że taki miałam kaprys. Nie wiem czy rozdział ukaże się w ten weekend, ale przygotujcie się na być może duże spóźnienie, bo nie mam czasu pisać. 
Miłego czytania!!!


Siedziała na dużym głazie, patrząc w lśniącą taflę jeziora. Czuła dokładnie każdy milimetr chropowatej faktury kamienia na skórze. Jednak jej to nie obchodziło...
Tępo wbijała wzrok w wodę, próbując przebić ją samym spojrzeniem. Miała w sobie tę złudną nadzieję, że wszystko się ułoży... Że wszystko będzie dobrze... Tak jak dawniej... Westchnęła cicho. Ale to nigdy nie wróci... Oparła twarz na dłoniach, patrząc nieobecnym wzrokiem w swoje kolana. Jak ma teraz żyć i normalnie funkcjonować?
Odkąd ją zostawił nie jadła, bo jedzenie nie przechodziło jej przez gardło. Była chuda jak kościotrup i z każdym dniem bladła jak jakieś widmo. Po nocach płakała w poduszkę zamiast spać. W jego poduszkę. Ciągle był na niej jego zapach, chociaż on już odszedł. Pokręciła przecząco głową. To nie mogło być prawdą! To nie mogło się tak szybko i tragicznie skończyć! Tak krótko byli razem... Po połowie roku, która po brzegi była wypełniona miłością nie zostało nic... Chociaż nie... Wszystko było na swoim miejscu, ale doszła dławiąca tęsknota i łzy, a odeszła osoba bez której nic nie mogło mieć wzajemności...
Z jej gardła wydobył się krótki, urywany szloch. Po policzku spłynęła jej jedna kryształowa kropla, a po niej po jej gładkiej skórze potoczyło się ich tysiące. Moczyły jej czarną suknię do ziemi, ale nie zważała na to. Nie liczyło się już nic... Nic już nie miało sensu...


"Stała na środku placu. Wokoło było pełno martwych ciał uczniów, nauczycieli i jej przyjaciół, ale także Śmierciożerców. Mury zamku waliły się jak domki z kart, a wielkie kamienie spadały na dziedziniec, nieraz miażdżąc ludzi.
Nie wierzyła, że to nadeszło tak szybko.
-Hermiona!!!
Usłyszała krzyk i odwróciła się. Przed nią stał Śmierciożerca w czarnym, długim płaszczu i mierzył do niej różdżką. Stała jak spetryfikowana, czekając na najgorsze. Nie drgnęła nawet wtedy, kiedy poplecznik Czarnego Pana wypowiedział zdecydowanym głosem te dwa śmiercionośne słowa. Jedyne co zobaczyła to wskakującego między nią, a przeciwnika swojego ukochanego. Zanim zdążyła zareagować, zaklęcie trafiło w jego klatkę piersiową, a chłopak padł bez życia na zimny bruk. 
-NIE!!!
Krzyknęła histerycznie i rzuciła się na kolana obok miłości swojego życia. Jego platynowe włosy rozsypały się dookoła głowy jak aureola, a skóra wydawała się być jeszcze bledsza niż zazwyczaj. Usta miał sine, a ciało zimne jak lód. Najgorsze były jednak oczy. Były puste jak szklane gałki oczne lalki i otworzone szeroko wpatrywały się w przestrzeń. Stalowe tęczówki zamarły na wieki i już nigdy miały się nie błysnąć szczęściem. 
Nigdy... Co za okropne słowo...
Podniosła wzrok na stojącego kilka metrów dalej Śmierciożercę, który śmiał sięszyderczo z jej nieszczęścia. Wstała z ziemi z determinacją w czekoladowych oczach. Uniosła różdżkę i bez wachania rzuciła śmiertelne zaklęcie. Ciało wroga spadło głucho na dziedziniec. Nogi się pod nią ugięły i opadła z powrotem na kolana. Zagryzła wargę aby nie płakać, jednak nic to nie dało. Po chwili miała mokre od łez całe policzki. Nie ocierała ich... Nie miała nawet siły by podnieść rękę. Bezwiednie opadła na ukochanego, przytulając się do jego nieżywego ciała. On już nigdy się nie poruszy. Nie zaśmieje się, nawet szyderczo. Pozostała po nim tylko pustka w jej sercu.."


Załkała cicho. Tak za nim tęskniła... Na pogrzebie musiano ją powstrzymywać siłą, by nie rozokopała grobu i nie wyciągnęła z trumny ciała chłopaka. Wydawało się, że już nie ma nawet czym płakać, ale z jej oczu ciągle leciało coraz więcej nowych łez.
Westchnęła cichutko i wyciągnęła różdżkę z kieszeni czarnego płaszczyka. Obróciła ją w palcach, badając dokładnie jej kształt. Zamknęła oczy i przytknęła ją sobie do skroni i ostatni raz odetchnęła świerzym powietrzem.
-Avada Kedavra.
Błysnęło zielone światło, a martwe ciało dziewczyny bezgłośnie opało na wilotną trawę.
Wyruszyła na poszukiwanie...
Poszukiwanie swojej miłości po drugiej stronie...

piątek, 20 marca 2015

Nominacja do Libster Blog Award!!! - Rabelle Qere

Dziękuuuuję za nominację do Libster Award!!! Nominowała mnie Rabellé Qèré z bloga: zatrzymanaprzezciebie.blogspot.com
To jest ogółem dla mnie wielki szok, bo gdyby ktoś mi powiedział jak zaczynałam pisać opowiadanie, że będę nominowana to najpierw zdzieliłabym go patelnią przez łeb, a następnie wysłała do najbliższego domku bez klamek.
Ale, ale... Pewnie niektórzy z Was nie wiedzą co to za nagroda to Libster Blog Award!
Otóż jest to nagroda, którą przyznaje się osobie, która bardzo starannie, ciekawie i ogółem najlepiej prowadzi swojego bloga. Ten, kto został nominowany musi odpowiedzieć na 11 pytań, które zadaje nominujący. Odpowiada się na te pytania na swoim blogu. Potem nominowany może nominować kolejne 11 osób i zadać im 11 pytań.
Taak... Wiem, wyszło masło maślane...


Odpowiedzi:
1. Od kiedy zaczęłaś pisać bloga?
-Tak to 6 grudnia pojawił się na moim blogu pierwszy post pt. "Witam!". Wtedy miałam tysiąc jeden pomysłów na śmieszne momenty, jednak brakowało mi ludzi, którzy by moją pracę przeczytali i ocenili.

2. Czym się inspirujesz przy pisaniu?
To rozległy temat, więc też rozlegle go opiszę...
Moją główną inpiracją są moje koleżanki ze szkoły. One mi dają pomysły na niektóre śmieszne momenty w rozdziałach. Wystarczy, że powiedzą jakieś dowolne słowo, a ja już je z czymś kojarzę i kolejna zabawna scena rodzi mi się w głowie. Na przykład w kolejnym rozdziale większość tekstu będzie opisanych na podstawie wszystkich moich skojarzeń ze słowem: SZMATA. Tak, wiem, że jesem walnięta... Czasem też inspiracją są piosenki, albo mój humor. Ogółem różne rzeczy mają na to wpływ. W znacznej większości różne dziwne rzeczy.
Wracając do moich koleżanek i wiążącej się z nimi weny... Jedna z nich (Marta Sz.) nie lubi Malfoy'a i ciągle wymyśla mu jakieś zwykle przesadzone, bolesne sytuacje. Dzięki niej pojawił się pomysł na Draco z długim warkoczem. Marta też ma małą obsesję na punkcie ładunków wybuchowych w opowiadaniu. To dzięki niej w torbie Severii zagościła nitrogliceryna i... a to już w kolejnym rozdziale...

3. Co wolałabyś: życie samotnie czy śmierć w samotności?
Moim zdaniem lepsze jest życie w samotności, bo to znaczy, (wnioskuję z pytania) że ktoś jednak będzie przy mnie podczas śmierci. Życie w samotności nie byłoby takie złe, gdybym miała przy sobie psa i Bloggera na komputerze.

4. Skąd wziął się ponysł na opowianie?
Musiałabum streścić tutaj pół roku...
Moja przygoda ze światem Harrego Potera zaczęł się pod koniec września 2014 roku. Wedy musiałam przeczytać pierwszą część na jakiśtam konkurs. I przeczytałam oraz obejrzałam film. Tak mi się spodobało, że zabrałam się za oglądnie reszty serii. Oczywiście strasznie mi się spdobał Draco i zaczęłam szukać jego zdjęć w galerii google. Okazało się, że jedno z nich prowadzi do bloga dramione. Z ciekawości zaczęłam go czytać i tak to się zaczęło. Około dwa miesiące później postanowiłam założyć bloga i pokazać moje fantazje i wymysły światu. Jest to jedną z najlepszych decyzji jakie podjęłam i teraz obecnie mam czytelników na prawie całym świecie.

5. Twój ulubiony kolor?
Zależy czy chodzi o kolor ubrań, obrazów, samochodów czy kojarzący mi się z czymś. Ale wymienię wszystkie kategorie.
Czarny-ubrania
Granatowy lub błękitny-obrazy
Mlecznobiały-samochody
Ciemny zielony-kojarzący się ze Slytherin'em

6. Zdarzyło ci się myśleć o usunięciu bloga?
Nie no, broń Boże! Wszystko, cała praca poszłaby na marne!!!

7. Jakie książki czytasz?
Hmm... Naprawdę różne... Jestem typowym molem książkowym...
Ostatnio mam fazę na książki Macieja Frączyka (Niekrytego Krytyka)-"Zeznnia Niekrytego Krytyka", "Nigdy nie przejdziemy do historii" i "Na południe od nieba".
Zakochałam się też w serii Coleen Houck pt. "Klątwa tygrysa".
Ubóstwiam też książki Katarzyny Bereniki Miszczuk- trylogię: "Ja diablica", "Ja anielica" i "Ja potępiona" oraz dwie części opowieści o wilkołakach: "Wilk" i "Wilczyca".

8. Wierzysz w prawdziwą miłość?
Oczywiście! Świat nie mógłby istnieć bez prawdziwej miłości!

9. Twoja ulubiona piosenka?
Trochę tego jest...
Szaleję za zespołem Imagine Dragons, a zwłaszcza za ich piosenkami: "Demons", "Gold" i "Radioactive". Lubię też Hozier-"Take me to church".

10. Masz rodzeństwo lub zwierzaka?
Nie nam rodzeństwa. Jestem jedynaczką. Ale za to mam psa, trzy rybki welonki i dwa koty. Pies nazywa się Czarodziejka, jest pręgowana i rasy Dog Niemiecki. Koty to Lord-Meincune, (nie wiem czy dobrze nazwę napisałam) rudy, długowłosy. I Tiger, który jest szarym dachowcem w czarne prążki na ciemnoszarym tle.

11. Co sądzisz o moim opowiadaniu?
Sądzę, że jest naaaprawdę dobre, tylko musisz się trochę rokręcić. Mi rozkręcenie się zajęło 17 rozdziałów.


Blogi nominownie przeze mnie:

1. dramione-story.blogspot.com
2. dramione-legendarna-nienawisc.blogspot.com
3. wspomnienia-smierciozercy.blogspot.com
4. dramione-wymiana.blogspot.com
5. dracohermionaundomyheart.blogspot.com
6. dramione-dzis-jutro-na-zawsze.blogspot.com
7. milosny-skandal.blogspot.com
8. szlak-bez-granic.blogspot.com
9. bezdefinicji.blogspot.com
10. dramione-dwa-swiaty.blogspot.com
11. drk-family.blogspot.com


Pytania dla nominownych:
1. Kogo najbariej lubisz ze świata Harrego Pottera i dlaczego?
2. Co Cię inspiruje do pisania?
3. Jak się zaczęła Twoja przygoda z Dramione?
4. Jaki lubisz kolor?
5. Jakie filmy oglądasz?
6. Wzorujesz się na kimś, pisząc bloga?
7. Jak swoim zdaniem oceniasz swoje opowiaanie/opowiadnia?
8. Zawsze masz nowe pomysły w głowie czy wszystko wymyślasz spontanicznie?
9. Myślałaś o wydaniu książki?
10. Wolałabyś żyć w świecie któregoś opowiadania Dramione, czy w tym wykreowanym przez J.K. Rowling?
11. Co sądzisz o moim blogu?

To tyle. Jeszcze raz dziękuję za nominację!